poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przedświątecznie

Witajcie! Melduję się i ja na tegorocznym "Znalezione pod choinką" i dorzucam mój wiersz.

przedświątecznie

dla mamy
tak zimno
trzeba napalić w kominku
wspomnieniom otworzyć drogę
z iskierką
która przerodzi się w płomień
wiem
Ty też tęsknisz do mnie
i nieważne
że tak daleko

znowu kartki wypiszę
jeszcze zdążą na Święta
może kilku ucieszą
i dla Ciebie też jedna
bo o Tobie pamiętam

Amanda Prowse. Świąteczna kafejka.


Owdowiała Bea, wspomina swoje małżeństwo, mężczyznę, którego kochała i samotne rodzicielstwo. Rozważa, co sprawiło, że jej ukochany syn - dziś ojciec nastoletniej Flory - tak bardzo się od niej oddalił. Mimo owych, dość niewesołych myśli angażuje się bardzo mocno w prowadzenie własnej kawiarni Kuchni Reservoir Street. 

Gdy pewnego dnia na progu jej domu staje zapłakana i wyraźnie wściekła wnuczka, a w poczcie maliowej czeka zaproszenie do uczestnictwa w internetowym forum kawiarnianym, Bea nie spodziewa się, że to tylko początek zmian, które zrewolucjonizują jej życie.

Bardzo przyjemna, klimatyczna książka o tym, że życie jest wyłącznie dla odważnych.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Magdalena Knedler. Nie całkiem białe Boże Narodzenie.


Olga Mierzwińska, spędzająca wraz z innymi obcymi sobie osobami, Święta Bożego Narodzenia w Pensjonacie Mścigniew Tomasza Malanowskiego, odkrywa zwłoki jednego z gości. Wkrótce potem - ciało znanego lokalnie kłusownika, mieszkańca pobliskiej wsi. I nagle - z przyjemnego odludzia, idealnego na ucieczkę przed komercyjną otoczką Bożego Narodzenia, pensjonat staje się centralnym miejscem zbrodni i prowadzonego w nieco staroświecki sposób śledztwa.

Autorka robi w tej książce zdecydowany ukłon w stronę klasyki kryminału i jego Królowej, Agathy Christie. Niewielka przestrzeń, ograniczona liczba podejrzanych i dociekliwość pary: policjant i detektyw, sprawiają, że maski nałożone przez pensjonariuszy spadają i nie czynią tego bezszelestnie.

Bożonarodzeniowy kryminał Magdaleny Knedler stanowić będzie doskonałą odtrutkę na zbyt wiele makowca i te same, jak co roku, filmy.

Serdecznie polecam:)

P.S. Zwróćcie uwagę na okładkę.

piątek, 1 grudnia 2017

Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi.



Jutro będziemy szczęśliwi Anny Dąbrowskiej okazała się dla mnie wielkim i pozytywnym zaskoczeniem. Pisząc szczerze, gdy zaczynałam powieść w okolicach 23.00, ocknęłam się dopiero około godziny 3, gdy całą przeczytałam. Kartki płyną pod palcami, a ja miałam wrażenie, że rzeczywiście jestem gdzieś blisko Zuzy i Adama. Wśród zalewu książek, gdzie na pierwszym miejscu jest wyolbrzymienie roli seksu, golizny, wszechobecnego luzu i bohaterów - mężczyzn w stylu macho, mamy do czynienia z pewnego rodzaju powieścią – perełką. To książka, która skupia się na tym, co w życiu ważne.

Zuzanna to dwudziestotrzyletnia dziewczyna, która mieszka w małej miejscowości z rodzicami. Trzy lata temu jej serce zostało bardzo zranione. Jej chłopak, Adam, nagle bez słowa pożegnania zniknął z jej życia. Wyobraźnia podsuwała jej różnorodne możliwości przyczyn takiego postępowania ukochanego. Dziewczyna nosi w sobie żal, tęsknotę i zawiedzione nadzieje. Zuza świadoma jest tego, że powinna zacząć wszystko od nowa. Nie potrafi jednak przekonać się do Marcina, którego zna od dziecka. Do zmian w życiu namawiają ją stroskani rodzice. Gdy w końcu planuje wyjechać do Szczecina, ponownie zjawia się Adam. Niewiele piszę o treści, bo blurb nie zdradza i dla mnie też fabuła okazała się niespodzianką.


Historię poznajemy naprzemiennie z dwóch perspektyw: Zuzanny i Adama. Autorka zastosowała też retrospekcję. Pozwala to czytelnikowi poznać dwa bieguny opowieści, myśli bohaterów i rozterki wewnętrzne. Z drugiej strony warto nadmienić, że to jedna z tych powieści, w której do spotkania głównych bohaterów nie dochodzi już na samym początku.  Autorka świadomie stopniuje emocje i napięcie. To opowieść, o tym, że prawdziwa miłość potrafi przezwyciężyć wszelkie trudności. To również przypomnienie o uniwersalnych prostych wartościach, o których zapominamy w życiu codziennym. 

Wielką rolę w powieści Anny Dąbrowskiej odgrywają rodzice bohaterów. Nie są oni zepchnięci na margines. Autorka wskazuje, że rodzice niezależnie od trybu życia swoich pociech, powinni być w każdym momencie dla nich wsparciem. Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Niewątpliwie przeczytana historia zmusza do refleksji.


Jutro będziemy szczęśliwi to powieść idealna na nadchodzącą jesień i przede wszystkim święta Bożego Narodzenia. Akcja powieści rozgrywa się bowiem od 30 listopada przez kolejny najbliższy miesiąc. Książka przesycona jest zimowym klimatem, ciepłymi swetrami i szalikami, zapachami pieczonych pierników i herbaty z miodem, cytryna i anyżem... 

Warto.



Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2017, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 340.

środa, 29 listopada 2017

Dennis Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant, Panny Młode. Zima.



Na książkę Panny młode – Zima, złożyły się trzy niezależne historie napisane przez Dennis Hunter, Deborah Raney i Betsy St. Amant. Jak można się domyślić, to książka, która jest częścią cyklu skonstruowanego według pór roku. To trzy, słodkie, romantyczne historie rozgrywające się w jesienno-zimowych sceneriach, w spokojnych miasteczkach, które bardzo dobrze czyta się o tej właśnie porze roku.

W Grudniowej pannie młodej  Denise Hunter zaprasza czytelnika do uroczego Chapel Springs. Poznałam bliżej Laylę O’Reilly i Setha Murphy’ego. Zaledwie parę miesięcy temu Layla miała narzeczonego i widoki na życie w szczęśliwym związku. Została jednak głęboko zraniona i obecnie stała się zgorzkniała. Nie może do końca wybaczyć ani byłemu narzeczonemu, ani swojej kuzynce, ani też Sethowi. Mimo to, nie ma zamiaru sama pojawić się na zbliżającym się weselu, a jedynym wybawieniem jako osoba towarzysząca jest właśnie Seth. Layla chce udowodnić wszystkim, że pogodziła się ze stratą. Niespodziewanie Seth pomaga jej w tym planie, ogłaszając ich zaręczyny. Layla godzi się na utrzymanie fałszywych zaręczyn jedynie po to, aby przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę. Seth ma jednak własne plany i zaledwie kilka tygodni na zdobycie serca Layli.


Styczniowa Panna młoda autorstwa Deborah Raney to opowieść o powieściopisarce Madeleine Houser, która przenosi się do prowincjonalnej miejscowości, aby być blisko chorej matki i ukończyć kolejną powieść. W remontowanym domu siostry nie ma jednak takiej możliwości. Decyduje się więc skorzystać z propozycji starszej sąsiadki Ginny i codziennie pracować w niedaleko położonym pensjonacie. Madeleine znalazła w nim inspirację i przytulny spokój. Jedynym jej towarzyszem był kot Alex, a z sympatycznym - i jak się jej wydawało - starszym właścicielem, panem Tylerem, wymieniała codziennie uprzejme liściki. Okazuje się, że nie należy zbyt szybko formułować pochopnych wniosków. Życie jest jednak pełne niespodzianek, a jedna z nich przeznaczona była dla Maddie i Arta. 

Z kolei w Lutowej pannie młodej Betsy St. Amant kreuje ciekawą opowieść dotyczącą Allie i Marcusa. Młoda kobieta decyduje się w ostatniej chwili przed ślubem na ucieczkę z kościoła. To dziwna decyzja, zważywszy na to, że Allie kocha Marcusa. Dziewczyna jest jednak zagubiona i boi się, że jej małżeństwo nie potrwałoby zbyt długo, zważywszy na trwałość związków matki, ciotki i babki. Allie jest przerażona, że będzie powtarzać ich błędy. W dodatku Allie dzięki skutecznym naciskom rodziny miała wziąć ślub w identycznej sukni ślubnej, co kobiety z jej rodziny. Po upływie kilku miesięcy, Allie ponownie spotyka się z Marcusem, gdy jego siostra Hannah, absorbuje ich w przygotowanie własnego wesela.

To trzy ciekawe opowieści o miłości, z nutką chrześcijańskich wartości, których akcja rozgrywa się w spokojnych, zacisznych miasteczkach. Nowele zawierają w sobie optymistyczne akcenty, dodają sił, wzbudzają uśmiech i są balsamem dla zmęczonej duszy. Historie są jasne, pełne wdzięku. Podkreślają, że mimo różnych przeciwności losu, należy wierzyć w prawdziwą miłość. To również ten typ opowieści, gdzie miłość i wzajemne przyciąganie nie opiera się jedynie na cielesnym zbliżeniu. Bardzo mi odpowiada ten typ pisania opowieści i ciekawa jestem kolejnych książek z cyklu Rok wesel (oryg.: A Year of Weddings).




Dennis Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant, Panny Młode. Zima, wydawnictwo Dreams, wydanie 2017, tytuł oryg.:  Winter Bridges, tłumaczenie: Joanna Olejarczyk, Anna Rojkowska,, cykl: Rok Ślubów, oryg.: A Year of Weddings, okładka miękka, stron 350.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Księgarenka przy ulicy Wiśniowej


W tym roku, w odpowiedzi na zapotrzebowanie czytelnicze, pojawiło się mnóstwo książek o tematyce bożonarodzeniowej, właściwiej mówiąc - świątecznej. Mnie jednak skusiła książka wydana w 2016 roku i cieszę się, że po nią sięgnęłam.

Tytułowa księgarenka na ulicy Wiśniowej to miejsce, które odwiedzają najróżniejsi ludzi, od dzieci po dorosłych, od zabieganych po wiodących życie w rytmie slow, od radosnych po zatroskanych.  Pan Alojzy, który był nie tylko właścicielem, ale przede wszystkim dobrym duchem księgarenki  znajdował każdej z tych osób to, czego najbardziej potrzebowała. I choć zawsze były to książki, to do książek dołączone były rozmowy, emocje, serdeczne myśli i życzenia.

Ciekawym jest pomysł napisania zbioru opowiadań z elementem je łączącym przez różnych autorów. Każdy z nich, a jest ich ośmioro, opisuje jedną postać związaną z księgarenką wskazując na to, co w jej życiu sprawiło, iż stanęła w progu królestwa książek i Pana Alozjego.

Przyjemne, nastrojowe historie do poczytania i wprawienia się w nastrój przyjazny całemu światu.

piątek, 24 listopada 2017

W. Bruce Cameron, Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta.



Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta W. Bruce’a Camerona to idealna opowieść dla wielbicieli zwierząt i romantycznych uniesień. Powieść idealnie wpisuje się również w jesienną i zimową porę roku oraz okres świąt Bożego Narodzenia. 

Narratorem jest John Michaels, który mieszka samotnie w rodzinnym domu w górskiej miejscowości Evergreen w Kolorado. Jego dziewczyna zostawiła go parę miesięcy wcześniej i zniszczyła jego pewność siebie. 


Pewnego dnia, niespełna dwa miesiące przed zimowymi świętami,  niespodziewanie zostaje poproszony przez sąsiada o opiekę nad psem. John jest przerażony, nigdy nie miał psa i nie wie jak się zajmować zwierzęciem. Zostaje jednak przez nieczułego znajomego postawiony przed faktem dokonanym, więc nie ma w zasadzie innego wyjścia. John zostaje wyrwany siłą ze swojej zamkniętej skorupy. Szybko okazuje się, że pies to suczka o imieniu Lucy i w dodatku spodziewająca się szczeniaków. Jak się okazuje rozwiązanie ma nastąpić niebawem. W skutek nieprzewidzianych okoliczności John zostaje opiekunem nie tylko Lucy, ale pięciu szczeniaków. Stara się szukać porady zarówno u weterynarza, jak i w schronisku, którego pracownica Kerri szczególnie pomaga Johnowi. 

To urocza i pogodna opowieść o niesfornych szczeniakach, potulnej Lucy oraz rodzącym się uczuciu między dwojgiem ludzi, działających w tej samej sprawie.  John nie wiedział do tej pory, że posiadanie zwierząt wpływa na zupełnie odmienne nastawienie do świata, miłości i radości, jakie można czerpać z każdego dnia. 

Książka pełna humoru, trudnych lekcji i ducha świąt Bożego Narodzenia. To dobra świąteczna powieść i udana lektura dla miłośników psów.



W. Bruce Cameron , Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta, Wydawnictwo Kobiece, wydanie listopad 2017, tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas, tłumaczenie: Edyta Świerczyńska, okładka miękka, stron 296.