poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przedświątecznie

Witajcie! Melduję się i ja na tegorocznym "Znalezione pod choinką" i dorzucam mój wiersz.

przedświątecznie

dla mamy
tak zimno
trzeba napalić w kominku
wspomnieniom otworzyć drogę
z iskierką
która przerodzi się w płomień
wiem
Ty też tęsknisz do mnie
i nieważne
że tak daleko

znowu kartki wypiszę
jeszcze zdążą na Święta
może kilku ucieszą
i dla Ciebie też jedna
bo o Tobie pamiętam

Amanda Prowse. Świąteczna kafejka.


Owdowiała Bea, wspomina swoje małżeństwo, mężczyznę, którego kochała i samotne rodzicielstwo. Rozważa, co sprawiło, że jej ukochany syn - dziś ojciec nastoletniej Flory - tak bardzo się od niej oddalił. Mimo owych, dość niewesołych myśli angażuje się bardzo mocno w prowadzenie własnej kawiarni Kuchni Reservoir Street. 

Gdy pewnego dnia na progu jej domu staje zapłakana i wyraźnie wściekła wnuczka, a w poczcie maliowej czeka zaproszenie do uczestnictwa w internetowym forum kawiarnianym, Bea nie spodziewa się, że to tylko początek zmian, które zrewolucjonizują jej życie.

Bardzo przyjemna, klimatyczna książka o tym, że życie jest wyłącznie dla odważnych.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Magdalena Knedler. Nie całkiem białe Boże Narodzenie.


Olga Mierzwińska, spędzająca wraz z innymi obcymi sobie osobami, Święta Bożego Narodzenia w Pensjonacie Mścigniew Tomasza Malanowskiego, odkrywa zwłoki jednego z gości. Wkrótce potem - ciało znanego lokalnie kłusownika, mieszkańca pobliskiej wsi. I nagle - z przyjemnego odludzia, idealnego na ucieczkę przed komercyjną otoczką Bożego Narodzenia, pensjonat staje się centralnym miejscem zbrodni i prowadzonego w nieco staroświecki sposób śledztwa.

Autorka robi w tej książce zdecydowany ukłon w stronę klasyki kryminału i jego Królowej, Agathy Christie. Niewielka przestrzeń, ograniczona liczba podejrzanych i dociekliwość pary: policjant i detektyw, sprawiają, że maski nałożone przez pensjonariuszy spadają i nie czynią tego bezszelestnie.

Bożonarodzeniowy kryminał Magdaleny Knedler stanowić będzie doskonałą odtrutkę na zbyt wiele makowca i te same, jak co roku, filmy.

Serdecznie polecam:)

P.S. Zwróćcie uwagę na okładkę.

piątek, 1 grudnia 2017

Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi.



Jutro będziemy szczęśliwi Anny Dąbrowskiej okazała się dla mnie wielkim i pozytywnym zaskoczeniem. Pisząc szczerze, gdy zaczynałam powieść w okolicach 23.00, ocknęłam się dopiero około godziny 3, gdy całą przeczytałam. Kartki płyną pod palcami, a ja miałam wrażenie, że rzeczywiście jestem gdzieś blisko Zuzy i Adama. Wśród zalewu książek, gdzie na pierwszym miejscu jest wyolbrzymienie roli seksu, golizny, wszechobecnego luzu i bohaterów - mężczyzn w stylu macho, mamy do czynienia z pewnego rodzaju powieścią – perełką. To książka, która skupia się na tym, co w życiu ważne.

Zuzanna to dwudziestotrzyletnia dziewczyna, która mieszka w małej miejscowości z rodzicami. Trzy lata temu jej serce zostało bardzo zranione. Jej chłopak, Adam, nagle bez słowa pożegnania zniknął z jej życia. Wyobraźnia podsuwała jej różnorodne możliwości przyczyn takiego postępowania ukochanego. Dziewczyna nosi w sobie żal, tęsknotę i zawiedzione nadzieje. Zuza świadoma jest tego, że powinna zacząć wszystko od nowa. Nie potrafi jednak przekonać się do Marcina, którego zna od dziecka. Do zmian w życiu namawiają ją stroskani rodzice. Gdy w końcu planuje wyjechać do Szczecina, ponownie zjawia się Adam. Niewiele piszę o treści, bo blurb nie zdradza i dla mnie też fabuła okazała się niespodzianką.


Historię poznajemy naprzemiennie z dwóch perspektyw: Zuzanny i Adama. Autorka zastosowała też retrospekcję. Pozwala to czytelnikowi poznać dwa bieguny opowieści, myśli bohaterów i rozterki wewnętrzne. Z drugiej strony warto nadmienić, że to jedna z tych powieści, w której do spotkania głównych bohaterów nie dochodzi już na samym początku.  Autorka świadomie stopniuje emocje i napięcie. To opowieść, o tym, że prawdziwa miłość potrafi przezwyciężyć wszelkie trudności. To również przypomnienie o uniwersalnych prostych wartościach, o których zapominamy w życiu codziennym. 

Wielką rolę w powieści Anny Dąbrowskiej odgrywają rodzice bohaterów. Nie są oni zepchnięci na margines. Autorka wskazuje, że rodzice niezależnie od trybu życia swoich pociech, powinni być w każdym momencie dla nich wsparciem. Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Niewątpliwie przeczytana historia zmusza do refleksji.


Jutro będziemy szczęśliwi to powieść idealna na nadchodzącą jesień i przede wszystkim święta Bożego Narodzenia. Akcja powieści rozgrywa się bowiem od 30 listopada przez kolejny najbliższy miesiąc. Książka przesycona jest zimowym klimatem, ciepłymi swetrami i szalikami, zapachami pieczonych pierników i herbaty z miodem, cytryna i anyżem... 

Warto.



Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2017, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 340.

środa, 29 listopada 2017

Dennis Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant, Panny Młode. Zima.



Na książkę Panny młode – Zima, złożyły się trzy niezależne historie napisane przez Dennis Hunter, Deborah Raney i Betsy St. Amant. Jak można się domyślić, to książka, która jest częścią cyklu skonstruowanego według pór roku. To trzy, słodkie, romantyczne historie rozgrywające się w jesienno-zimowych sceneriach, w spokojnych miasteczkach, które bardzo dobrze czyta się o tej właśnie porze roku.

W Grudniowej pannie młodej  Denise Hunter zaprasza czytelnika do uroczego Chapel Springs. Poznałam bliżej Laylę O’Reilly i Setha Murphy’ego. Zaledwie parę miesięcy temu Layla miała narzeczonego i widoki na życie w szczęśliwym związku. Została jednak głęboko zraniona i obecnie stała się zgorzkniała. Nie może do końca wybaczyć ani byłemu narzeczonemu, ani swojej kuzynce, ani też Sethowi. Mimo to, nie ma zamiaru sama pojawić się na zbliżającym się weselu, a jedynym wybawieniem jako osoba towarzysząca jest właśnie Seth. Layla chce udowodnić wszystkim, że pogodziła się ze stratą. Niespodziewanie Seth pomaga jej w tym planie, ogłaszając ich zaręczyny. Layla godzi się na utrzymanie fałszywych zaręczyn jedynie po to, aby przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę. Seth ma jednak własne plany i zaledwie kilka tygodni na zdobycie serca Layli.


Styczniowa Panna młoda autorstwa Deborah Raney to opowieść o powieściopisarce Madeleine Houser, która przenosi się do prowincjonalnej miejscowości, aby być blisko chorej matki i ukończyć kolejną powieść. W remontowanym domu siostry nie ma jednak takiej możliwości. Decyduje się więc skorzystać z propozycji starszej sąsiadki Ginny i codziennie pracować w niedaleko położonym pensjonacie. Madeleine znalazła w nim inspirację i przytulny spokój. Jedynym jej towarzyszem był kot Alex, a z sympatycznym - i jak się jej wydawało - starszym właścicielem, panem Tylerem, wymieniała codziennie uprzejme liściki. Okazuje się, że nie należy zbyt szybko formułować pochopnych wniosków. Życie jest jednak pełne niespodzianek, a jedna z nich przeznaczona była dla Maddie i Arta. 

Z kolei w Lutowej pannie młodej Betsy St. Amant kreuje ciekawą opowieść dotyczącą Allie i Marcusa. Młoda kobieta decyduje się w ostatniej chwili przed ślubem na ucieczkę z kościoła. To dziwna decyzja, zważywszy na to, że Allie kocha Marcusa. Dziewczyna jest jednak zagubiona i boi się, że jej małżeństwo nie potrwałoby zbyt długo, zważywszy na trwałość związków matki, ciotki i babki. Allie jest przerażona, że będzie powtarzać ich błędy. W dodatku Allie dzięki skutecznym naciskom rodziny miała wziąć ślub w identycznej sukni ślubnej, co kobiety z jej rodziny. Po upływie kilku miesięcy, Allie ponownie spotyka się z Marcusem, gdy jego siostra Hannah, absorbuje ich w przygotowanie własnego wesela.

To trzy ciekawe opowieści o miłości, z nutką chrześcijańskich wartości, których akcja rozgrywa się w spokojnych, zacisznych miasteczkach. Nowele zawierają w sobie optymistyczne akcenty, dodają sił, wzbudzają uśmiech i są balsamem dla zmęczonej duszy. Historie są jasne, pełne wdzięku. Podkreślają, że mimo różnych przeciwności losu, należy wierzyć w prawdziwą miłość. To również ten typ opowieści, gdzie miłość i wzajemne przyciąganie nie opiera się jedynie na cielesnym zbliżeniu. Bardzo mi odpowiada ten typ pisania opowieści i ciekawa jestem kolejnych książek z cyklu Rok wesel (oryg.: A Year of Weddings).




Dennis Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant, Panny Młode. Zima, wydawnictwo Dreams, wydanie 2017, tytuł oryg.:  Winter Bridges, tłumaczenie: Joanna Olejarczyk, Anna Rojkowska,, cykl: Rok Ślubów, oryg.: A Year of Weddings, okładka miękka, stron 350.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Księgarenka przy ulicy Wiśniowej


W tym roku, w odpowiedzi na zapotrzebowanie czytelnicze, pojawiło się mnóstwo książek o tematyce bożonarodzeniowej, właściwiej mówiąc - świątecznej. Mnie jednak skusiła książka wydana w 2016 roku i cieszę się, że po nią sięgnęłam.

Tytułowa księgarenka na ulicy Wiśniowej to miejsce, które odwiedzają najróżniejsi ludzi, od dzieci po dorosłych, od zabieganych po wiodących życie w rytmie slow, od radosnych po zatroskanych.  Pan Alojzy, który był nie tylko właścicielem, ale przede wszystkim dobrym duchem księgarenki  znajdował każdej z tych osób to, czego najbardziej potrzebowała. I choć zawsze były to książki, to do książek dołączone były rozmowy, emocje, serdeczne myśli i życzenia.

Ciekawym jest pomysł napisania zbioru opowiadań z elementem je łączącym przez różnych autorów. Każdy z nich, a jest ich ośmioro, opisuje jedną postać związaną z księgarenką wskazując na to, co w jej życiu sprawiło, iż stanęła w progu królestwa książek i Pana Alozjego.

Przyjemne, nastrojowe historie do poczytania i wprawienia się w nastrój przyjazny całemu światu.

piątek, 24 listopada 2017

W. Bruce Cameron, Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta.



Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta W. Bruce’a Camerona to idealna opowieść dla wielbicieli zwierząt i romantycznych uniesień. Powieść idealnie wpisuje się również w jesienną i zimową porę roku oraz okres świąt Bożego Narodzenia. 

Narratorem jest John Michaels, który mieszka samotnie w rodzinnym domu w górskiej miejscowości Evergreen w Kolorado. Jego dziewczyna zostawiła go parę miesięcy wcześniej i zniszczyła jego pewność siebie. 


Pewnego dnia, niespełna dwa miesiące przed zimowymi świętami,  niespodziewanie zostaje poproszony przez sąsiada o opiekę nad psem. John jest przerażony, nigdy nie miał psa i nie wie jak się zajmować zwierzęciem. Zostaje jednak przez nieczułego znajomego postawiony przed faktem dokonanym, więc nie ma w zasadzie innego wyjścia. John zostaje wyrwany siłą ze swojej zamkniętej skorupy. Szybko okazuje się, że pies to suczka o imieniu Lucy i w dodatku spodziewająca się szczeniaków. Jak się okazuje rozwiązanie ma nastąpić niebawem. W skutek nieprzewidzianych okoliczności John zostaje opiekunem nie tylko Lucy, ale pięciu szczeniaków. Stara się szukać porady zarówno u weterynarza, jak i w schronisku, którego pracownica Kerri szczególnie pomaga Johnowi. 

To urocza i pogodna opowieść o niesfornych szczeniakach, potulnej Lucy oraz rodzącym się uczuciu między dwojgiem ludzi, działających w tej samej sprawie.  John nie wiedział do tej pory, że posiadanie zwierząt wpływa na zupełnie odmienne nastawienie do świata, miłości i radości, jakie można czerpać z każdego dnia. 

Książka pełna humoru, trudnych lekcji i ducha świąt Bożego Narodzenia. To dobra świąteczna powieść i udana lektura dla miłośników psów.



W. Bruce Cameron , Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta, Wydawnictwo Kobiece, wydanie listopad 2017, tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas, tłumaczenie: Edyta Świerczyńska, okładka miękka, stron 296.

środa, 22 listopada 2017

Czy cuda istnieją?


(...)Z twórczością Agnieszki Olejnik jest tak, że mam chyba wszystkie jej książki, ale do tej pory przeczytałam może z dwie. Jednak bardzo lubię jej historie i nie mogłam doczekać się tej najnowszej. Czy Cuda i cudeńka sprostały moim oczekiwaniom?

Już od pierwszych stron czytelnik czuje, że zatopi się w tej historii. Autorka bez zbędnego dramatyzmu powoli przedstawia historię i rozwija jej bieg wydarzeń. Pamięta przy tym, by niczego nie było ani za mało, ani za dużo i tak oto nie brak tu opisów otoczenia, ludzi, relacji między nimi oraz towarzyszących im emocji. Wszystko zostało podane w odpowiednich proporcjach i doprawione nutą realnego życia, w którym jest czas na radości i smutki. Nie zabrakło też pewnych tajemnic oraz magii… Nie, nie magii, a wiary w pewne anioły i ludzką dobroć. Książka jest dopracowana i przemyślana, niby spokojna, a jednak pełna akcji i zaskakującym momentów. Ciepła, z klimatem świątecznym, taka prawdziwa. No, z pewnym wyjątkiem… (...)

Cała recenzja na Zapatrzona w książki

piątek, 17 listopada 2017

Magdalena Kordel. Serce z piernika.


W trakcie czytania najnowszej książki Magdaleny Kordel narastała we mnie potrzeba pieczenia pierników. Sięgnęłam po wypróbowany przepis, poczyniłam odpowiednie zakupy i już od wczoraj w lodówce na kolejną porcję zagniatania czeka ciasto na pierniki. 

Klementynę wychowywała babcia Agata. Codzienność pachniała ciastem, przyprawami i spokojem. Chociaż to ostatnie przychodziło falami, bo bywało, że babcia Agata otulała wnuczkę (Marzenia nie mogą przemarznąć [s. 10] Urocze!), pakowała walizkę i obydwie wędrowały gdzieś przed siebie, gdzieś, gdzie - jak się wydawało Klementynie - wie tylko babcia.

Dziś Klementyna jest dorosła, piecze najpiękniej pachnące i najsmaczniejsze pierniki, opiekuje się babcią Agatą oraz kilkuletnią córką, Dobrochną. Zmęczona życiem, samodzielnym rodzicielstwem, stałą i wymagającą obecnością babci, wpada na niecodzienny pomysł. Jedzie odszukać miejsce, w którym niegdyś mieszkała Agata. Jedzie i podejmuje kolejną decyzję...

Pomyślcie o wszystkim, co kojarzy się Wam z błogim czasem, odpoczynkiem, relaksem. O zapachu domu. O ciepłej herbacie i czymś pysznym do herbaty. O spokojnych snach domowników. I ciszy oraz ciepłym kocu, gdy na dworze ziąb i wiatr. O kocie i psie śpiących łapa w łapę, ogon w ogon. Macie to wszystko w myślach?

Wiecie, taka jest książka Magdy Kordel. Właśnie taka, jak to, o czym pomyśleliście...

niedziela, 12 listopada 2017

Otwieramy nowy sezon - 2017/2018!

Dzień dobry!

Z wielkim zapałem, jak co roku, zapraszam do wspólnego czytania świątecznych książek, oglądania świątecznych filmów, słuchania świątecznych płyt i oczywiście dzielenia się tutaj z nami swoimi wrażeniami. Już nie mogę się doczekać Waszych ciekawych wpisów!!!

Bardzo mile widziane będą wszelkie inne wpisy związane w jakikolwiek sposób z Bożym Narodzeniem - Beatko - Montgomerry - Twoje ubiegłoroczne inspiracje dekoracyjne były wspaniałe - może powtórka? :)

Zachęcam także do zaglądania na facebookowy fanpage naszego wyzwania - tam im bliżej świąt, tym pewnie więcej będzie różnych pięknych i inspirujących rzeczy - odliczanie już dawno rozpoczęte ;) Oprócz tego zostało też ponownie utworzone specjalne wydarzenie na FB - zachęcam do udziału i tam.
W tym roku znów będzie (chyba ;) ) kalendarz adwentowy, tym razem ..., a może jeszcze nie zdradzę ;)

Tak więc Kochani - usiądźcie wygodnie, weźcie kubek ciepłej czekolady i pierniczka i czytajcie, oglądajcie, słuchajcie, a potem tu napiszcie :)



* przypomnienie zasad - oczywiście nie stosujemy ich rygorystycznie ;)


niedziela, 29 października 2017

Podsumowanie sezonu 2016/2017 i zaproszenie do ósmej edycji

Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry :)

Już ósmy raz będę miała wielką przyjemność zaprosić Was do wspólnego wprowadzania się w świąteczny nastrój :) , do przygotowania się do tych najpiękniejszych świąt w roku - do Bożego Narodzenia!

Jak zwykle najpierw jednak - formalności ;) - czyli podsumowanie poprzedniego sezonu, który należał do jednego z bardziej udanych tutaj :)

Aktywnych uczestniczek było 7 - naprawdę fantastycznych dziewczyn :) Ja oczywiście ponownie muszę się wstydzić mając nadzieję na rehabilitację w tym sezonie, pocieszam się tym, że w ubiegłym sezonie udało mi się przygotować filmowy kalendarz adwentowy ;)

Ponieważ od jakiegoś czasu wyróżniam jedną z uczestniczek za jakiś konkretny świąteczny wspaniały wpis, tym razem również podtrzymam tę nową tradycję. Tym razem wyróżnić chciałam Beatkę - Montgomerry za wprowadzanie nas w świąteczny nastrój poprzez wpisy z cudownymi zdjęciami, które pewnie dla niejednej z nas były inspiracją do świątecznego udekorowania naszych domów i mieszkań - czyli za serię siedmiu postów o adwentowych świecach, świątecznych schodach, oknach, korytarzach, sypialniach, stołach i drzwiach! Beatko - dziękujemy i prosimy o więcej! Ja, a pewna jestem, że nie tylko ja, bardzo chętnie popatrzymy na nowe podpowiedzi!

A teraz do konkretów - przeczytałyście wspólnie chyba rekordowo - 22 książki! Najpopularniejszą z nich okazał się "Anioł do wynajęcia" Magdaleny Kordel, który przeczytały cztery uczestniczki :)

Najaktywniejsze książkowo uczestniczki były dwie równorzędnie - Aine i Prowincjonalna Nauczycielka (po 5 wpisów), na drugim miejscu znalazły się również dwie uczestniczki - Montgomerry i nowa współtwórczyni - Momentogram (po 3), a na trzecim pozostałe uczestniczki Bujaczek i nowa współtwórczyni Chiyome (po 2), a tuż za podium z 1 wpisem Karto_flana :) Bardzo Wam dziękuję!!!

Oprócz wpisów książkowych mieliśmy również wspomniany wyżej filmowy adwentowy kalendarz filmowy, w którym zaprezentowałam Wam 31 filmów z motywami świątecznymi. A jeśli chodzi o inne wpisy, to poza wspomnianą serią wpisów dekoracyjnych Montgomerry mieliśmy jeszcze jeden wpis, refleksyjny o Kolędzie dla nieobecnych autorstwa Karto_flanej.


Na koniec, jak zwykle, mały wycinek ze statystyk (dla całego okresu) - najwięcej wyświetleń, ponownie, mieliśmy w Stanach Zjednoczonych (blisko 255 tys. wyświetleń), potem w kolejności w Polsce (prawie 94 tys.), Francji, Niemczech, Rosji, Wielkiej Brytanii, Chinach, Indiach, Hiszpanii oraz Kanadzie.

Jeśli chodzi o popularność postów, to największą (ponad 188 tys. wyświetleń!) cieszy się pierwszy historyczny wpis w adwentowym kalendarzu, na drugim miejscu (ponad 114 tys.) przepiękny i mądry wpis Ysabell z 2010r.! "O świętach na smutno" , na podium niespodzianie znalazł się wiersz, piękny wiersz Tadeusza Kubiaka - "Wieczór wigilijny" - wpis autorstwa Karto_flanej (ponad 19 tys. wyświetleń). 



Kolejny raz bardzo, bardzo Wam dziękuję za ponowne wspólne przeżywanie świątecznego okresu, a  uroczyste ogłoszenie otwarcia kolejnego sezonu już niedługo, za dwa tygodnie - od 12 listopada zapraszam do dzielenia się świątecznymi wrażeniami!

niedziela, 15 stycznia 2017

Księga Wyzwań Dasha i Lily

Zupełnie przypadkiem wpadła mi w oko zapowiedź drugiej części powieści dla młodzieży o świętach Dasha i Lily - dwojga młodych ludzi z Nowego Jorku. Korzystając z promocji na ebooki Bukowego Lasu, kupiłam w ostatnich dniach 2016 roku obie części.

Lektura Księgi Wyzwań Dasha i Lily okazała się bardzo przyjemnym, świeżym i pełnym humoru, doświadczeniem.

Dash (skrót od Dashiell) to uwielbiający słowa i kochający książki szesnastolatek. Burzliwy rozwód rodziców mocno odcisnął piętno na chłopaku i sprawił, że okres Bożego Narodzenia bardzo źle mu się kojarzy. W tym roku udało mu się  tak wprowadzić rodziców w błąd, że każde z nich jest przekonane, że Dash spędza Święta z tym drugim. W efekcie chłopiec ma wolną chatę i święty spokój na Święta. Spędza czas między innymi w ukochanej wielkiej księgarni z używanymi książkami, gdzie ku swemu zaskoczeniu znajduje na jednej z półek czerwony notes z zaproszeniem do zagadkowej zabawy. Dash podejmuje wyzwanie, włączając do gry również własne reguły.

Lily, rówieśnica Dasha, namówiona przez starszego brata, pozostawiła w księgarni Strand notatnik z wyzwaniem, mając nadzieję, że w ten sposób odnajdzie bratnią duszę. W przeciwieństwie do Dasha, Lily uwielbia Święta Bożego Narodzenia, ale w tym roku czuje się samotna, gdyż rodzice wyjechali w rocznicową podróż na Fidżi (jak mogli uwierzyć, że Lily nie ma nic przeciwko temu wyjazdowi!), zaś ukochany dziadek - na Florydę do przyjaciółki (której zamierza się oświadczyć). Starszy brat Lily miał pełnić rolę opiekuna, ale jego uwagę dużo bardziej pochłania jego nowy chłopak.

Wyzwanie podjęte przez Dasha staje się fascynującą zabawą, podchodami wymagającymi spostrzegawczości, logicznego myślenia i sprytu. Nastolatkowie poznają się poprzez wpisy uzupełniane na zmianę w czerwonym notatniku, na ile jednak wyobrażenie o tym drugim będzie pokrywać się z rzeczywistością? Czy Lily i Dash nie rozczarują się, gdy wreszcie uda im się spotkać?

C
ała książka opowiedziana jest na dwa głosy, na przemian Lily i Dash, co ciekawe - przez dwoje autorów, Rachel Cohn napisała historię Lily, David Levithan - Dasha, co dało bardzo ciekawy i autentyczny efekt. Lily i Dash zabierają nas na wędrówkę po Manhatanie, pełną zabawnych przygód, błyskotliwych przekomarzań, spostrzeżeń i przemyśleń, a także fascynujących (autentycznych) miejsc. Jest to intrygująca lektura również ze względów obyczajowych. Nowojorscy nastolatkowie żyją w końcu w innych realiach niż polscy szesnastolatkowie. Jedno jest jednak tak samo poruszające - nie zależnie od kontynentu, młodzi ludzie bardzo potrzebują uwagi i zainteresowania. Niestety, my dorośli, często nie stajemy tu na wysokości zadania...

Książka do przemyślenia - i dla nastolatka, i dla dorosłego. A dla miłośników Nowego Jorku - duża gratka.


sobota, 7 stycznia 2017

Co jest w świętach najważniejsze?

„Ludzie jednak zawsze niejasno zdawali sobie sprawę z problemu, jakim są początki. Zastanawiali się głośno, jak dociera do pracy kierowca pługu śnieżnego, albo gdzie autorzy słowników sprawdzają pisownię słów. Mimo to istnieje odwieczne pragnienie, by w skręconych, poplątanych, skłębionych sieciach czasoprzestrzeni znaleźć taki punkt, który można wskazać metaforycznym palcem i stwierdzić, że tutaj właśnie wszystko się zaczęło...”
Nie tak dawno pisałam o książce traktującej o jednym z największych współczesnych pisarzy fantasy (choć sam jest już niestety historią). O ile przy tamtej książce przysypiałam, tak powieści mistrza kocham i uwielbiam. W tym wpisie pozwolę sobie także na kilka słów odnośnie do ekranizacji książki. No to lu.

Jak powszechnie wiadomo, Pratchett często inspiruje się i wyśmiewa mity, bajki i znane fantastyce motywy. Tym razem wybór padł na bajki opowiadane dzieciom. Jak ta o Wróżce Zębuszce i Świętym Mikołaju.

W noc przed Nocą Strzeżenia Wiedźm (czyli w naszą Wigilię) Świat Dysku przemierza Wiedźmikołaj w saniach zaprzęgniętych w wieprze. Rozdaje dzieciom prezenty, wchodząc przez komin, wypija sherry, zjada pasztecika i rusza dalej. Powinien przynajmniej tak zrobić. Z niewyjaśnionych powodów „Grubasa” nie ma. Czy ma to związek z tajemniczą wizytą tajemniczych (i bogatych) gości w siedzibie Gildii Skrytobójców? Jaki w tym wszystkim mają udział Wróżki Zębuszki? I co w stroju Wiedźmikołaja robi Śmierć?
„Kłopot polegał na tym, że Gildia Skrytobójców przyjmowała młodych chłopców i zapewniała im doskonałe wykształcenie, a przy okazji uczyła zabijać w sposób czysty i obojętny, albo dla pieniędzy, albo dla dobra społeczeństwa, a w każdym razie dla dobra tej części społeczeństwa, która miała pieniądze; a jaka inna część społeczeństwa się liczy?”
Na to wszystko odpowiedź znaleźć musi (a raczej chce, kierowana ludzką ciekawością) Susan. Wnuczka Śmierci. Ona to, chciała odciąć się od dość niecodziennej rodziny i być normalną kobietą. Może i by była, gdyby nie potwory, które zabija pogrzebaczem.

piątek, 6 stycznia 2017

Anna Ficner-Ogonowska. Szczęście w cichą noc.


Przeczytałam. I w zasadzie powinnam w tym momencie przestać dzielić się wrażeniami, ale jednak... Kusi mnie;)

Nie znam pozostałych powieści Autorki, przyznaję. Jedna z tego, co wywnioskowałam ze Szczęścia w cichą noc, obydwaj mężowie Hanki noszą/nosili imiona Mikołaj, jedyni dwaj chłopcy w rodzinie są Tomkami, osoba, którą jedna z bohaterek nazywa Florą, dla innych jest Dominiką, a Irenka i Iwonka są blisko skoligacone. Zapętlenie z imionami irytowało mnie niepomiernie pozwoliłam sobie jednak uznać, że Autorka tworząc trylogię o miłości Hani i Mikołaja (cytat z okładki), nie wiedziała, że stanie wobec konieczności napisania czegoś o świętach.

Na to, że słowo szczęście będzie używane na wszelkie sposoby nastawiłam się jeszcze przed lekturą. Okazało się jednak, że szczęście nie jest jedynym nadużywanym. Pokonał mnie fragment:
- A jeżeli obiecam ci, że będzie ci dobrze...- Dobrze...Udało się. Otrzymał zgodę Uśmiechnął się i zaczął odpinać duże guziki pomarańczowego swetra Hanki, bo dobrze zacząć obiecane dobrze...
Mam wrażenie, że w czasie, w którym książka szła do druku redaktor i korektor byli na urlopie.

Przeczytajcie coś lepszego albo idźcie na spacer z rodziną i przyjaciółmi.

czwartek, 5 stycznia 2017

Melissa Hill. W poszukiwaniu szczęścia.


Holly O'Neill, pracująca w luksusowym butiku z odzieżą używaną, w kieszeni jednego z żakietów znajduje bransoletkę z przywieszkami, podobną do tej, którą sama nosi i która jest dla niej nie tylko biżuterią/ozdobą, ale i swoistym dokumentem życia. Postanawia odnaleźć właścicielkę i - wraz z synem i przyjaciółmi - zamienia się w detektywa.

Przyjazna opowieść o tym, że dobre uczynki mogą zostać nagrodzone w sposób jakiego się nie spodziewamy:)

P.S.Taka bransoletka, do której przyczepia się kolejne elementy w istotnych momentach życia, to świetny pomysł, prawda?

środa, 4 stycznia 2017

Anioł do wynajęcia


źródło
Książki Magdaleny Kordel są moją ucieczką od trosk i codziennych problemów. Przymykam oko na bajkowość niektórych sytuacji, a delektuję się ich ciepłem, optymizmem, chociaż nie jest też tak, że bohaterowie tych historii nie wiedzą, co to ból, krzywda i niesprawiedliwość.

Anioł do wynajęcia to opowieść o kilku osobach, które prosząc o świąteczny cud, dostają go, chociaż w pierwszej chwili wydaje im się, że dostali coś zupełnie innego niż poprosili.

Michalina, która utraciła wiarę w innych ludzi, w skutek dramatycznych wydarzeń i niefortunnych decyzji, szuka bezpiecznego kąta, w którym mogłaby przetrwać noc.

Petronela, samotna, charakterna starsza pani - moja ulubiona bohaterka tej książki.

Gabrysia - kwiaciarka, która ma nam do opowiedzenia wyjątkową historię ze swojego dzieciństwa, w której główną rolę odgrywają figurki z drewnianej szopki.

Drogi tych trzech kobiet w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami i różnymi problemami, splotą się ze sobą na początku grudnia. Każda z nich ma innym coś do ofiarowania i każda może tylko zyskać na tej transakcji.

Anioł do wynajęcia jest zimową opowieścią o magii Świąt, tej opierającej się na dzieleniu się z innymi i czynieniu dobra, a nie płynącej z czarów. Jest jak kubek gorącego kakao z piankami (i nie narzekajcie, że to za słodkie! 😉), który choć na chwilę daje nam poczucie, że wszystko będzie dobrze. W historii Michaliny odnajdziecie alegorię wędrowca szukającego schronienia, na którego podobno wszyscy czekamy w wigilijny wieczór, ale też echa ukochanych baśni - Dziewczynki z zapałkami, czy Kopciuszka (który ma złośliwą macochę, ale za to zamiast wrednych sióstr - ukochanego przyrodniego braciszka).

Na końcu książki autorka zamieściła kilka przepisów na świąteczne potrawy, które pojawiają się w powieści - makowiec, piernik i pierniczki, kutia, śledzie w sosie curry, czy zupa rybna. My wypróbowaliśmy szybki przepis na pachnące pierniczki.


I tylko dzięki moim (nie)umiejętnościom kulinarnym, a nie przepisowi, ciasteczka prezentowały się tak:


Zamiast wyglądać jak cudne wypieki mojej Chrzestnej:


Niezależnie jednak od wyglądu, jedne i drugie pierniczki pozostały już tylko świątecznym wspomnieniem ;-)

wtorek, 3 stycznia 2017

Dorothea Benton Frank. Czar miłości.


Niewielkich rozmiarów opowiastka o Bożym Narodzeniu zawiera w sobie odpowiednią dawkę świątecznej tkliwości i niespodziewanego.

Dziewięćdziesięciotrzyletnia Theodora w przeddzień Wigilii wspomina cudowną atmosferę Świąt, jaką pamięta z lat dziecięcych i porównuje ją do Świat współczesnych - z byle jaką choinką, rodziną, która głównie prawi sobie złośliwości i jedynie po tym wiadomo, że nie są sobie zupełnie obcy, z pretensjami, rozczarowaniami i bez tego wszystkiego, co sprawia, że Boże Narodzenie to czas wspólnego przeżywania dobrych chwil.

Przyjemna, rozsądnie napisana historia z obowiązkową tajemnicą świąteczną.

Polecam!